W dzisiejszym dynamicznie zmieniającym się świecie rynku pracy wielu z nas zadaje sobie pytanie: czy to już czas na zmianę ścieżki zawodowej? Niezależnie od tego, czy czujesz wypalenie zawodowe, planujesz awans, chcesz założyć własną firmę, czy poszukujesz nowej pracy, profesjonalne wsparcie może okazać się kluczowe. Samodzielne błądzenie po omacku często prowadzi do frustracji – dlatego warto postawić na sprawdzone metody, jakie oferują indywidualne konsultacje kariery oraz coaching kariery i biznesu.
Kim jestem i dlaczego warto mi zaufać?
Nazywam się Michał Stolarczyk. Jestem psychologiem i konsultantem kariery aktywnym zawodowo od prawie 20 lat. Przez dwie dekady pracy pomogłem setkom osób w odnalezieniu własnego kierunku i pokonaniu kryzysów zawodowych.
Zrealizowałem ponad 500 godzin zegarowych sesji indywidualnych konsultacji oraz coachingu dla prawie 200 osób, z których ponad 85% osiągnęło realną, mierzalną zmianę. Do najczęstszych sukcesów moich klientów należą:
Zdobycie nowej pracy dopasowanej do kwalifikacji i oczekiwań,
Pozyskanie nowych klientów w ramach rozwijanych projektów,
Podjęcie ważnej decyzji życiowej i zawodowej bez lęku,
Wzrost dochodów dzięki lepszemu pozycjonowaniu usług lub negocjacjom,
Wzrost poziomu wybranej umiejętności mierzony oceną współpracowników.
Czym dokładnie są profesjonalne konsultacje kariery?
Wielu klientów pyta, czym różni się doradztwo zawodowe od zwykłej rozmowy motywacyjnej. Moje sesje to starannie zbilansowany proces, który łączy w sobie pięć kluczowych nurtów:
Coaching kariery – praca nad celami, motywacją i usuwaniem wewnętrznych blokad.
Doradztwo zawodowe – analiza rynku pracy i dokumentów aplikacyjnych.
Doradztwo biznesowe – konsultowanie pomysłów i monetyzacja umiejętności.
Indywidualny trening umiejętności – praktyczna nauka negocjacji i komunikacji.
Konsultacje psychologiczne – wsparcie w kryzysach i zarządzaniu stresem.
Jak wygląda proces współpracy i planowanie ścieżki kariery?
Potrzebujesz zmian w życiu zawodowym, ale nie wiesz, od czego zacząć? Pomogę Ci przejść przez ten proces bezpiecznie. Działam poprzez rozmowę oraz praktyczne narzędzia, które pozwalają na bieżąco weryfikować postępy. Opracujemy kompleksowe strategię zmian zawodowych oraz zestaw mierzalnych celów.
Jak wygląda organizacja spotkań?
Pierwsze spotkanie: Trwa zazwyczaj do 120 minut i służy dokładnemu omówieniu Twojej sytuacji.
Kolejne sesje: Trwają po 90 minut, odbywają się nie częściej niż raz w tygodniu. Terminy ustalamy elastycznie na bieżąco.
Praca między sesjami: Otrzymujesz zadania i ćwiczenia do wykonania, a w międzyczasie utrzymujemy stały kontakt e-mailowy.
Pisemne podsumowanie: Po każdym spotkaniu wspólnie tworzymy krótkie podsumowanie, co drastycznie zwiększa efektywność współpracy.
Gdzie i jak pracujemy? (komfort i elastyczność)
Formę spotkań dopasowujemy do Twoich potrzeb:
Stacjonarnie: Widzimy się w komfortowym gabinecie w Krakowie (przy ul. Św. Filipa lub Powroźniczej).
Zdalnie: Rozmawiamy online przez Google Meet, Skype lub telefon.
Zainwestuj w swoją przyszłość zawodową
Nie odkładaj swojego rozwoju na później. Jeśli potrzebujesz wsparcia w określeniu ścieżki rozwoju lub chcesz skonsultować swój pomysł biznesowy, zrób pierwszy krok już dzisiaj.
Rozpocznij zmianę już teraz! Zapraszam Cię na wstępne spotkanie konsultacyjne. Napisz do mnie e, aby uzyskać szczegóły i zarezerwować dogodny termin.
Porównywanie się do innych to doświadczenie, które zna prawie każdy z nas. Czasem pojawia się mimochodem, kiedy przeglądamy media społecznościowe. Czasem uruchamia się podczas rozmowy ze znajomym, który właśnie dostał awans, kupił mieszkanie, założył rodzinę, zmienił pracę albo zaczął realizować swoje pasje. Bywa też tak, że porównujemy się z kimś zupełnie nieświadomie – i dopiero po chwili zauważamy, że zrobiło nam się ciężko, smutno albo nieswojo.
Porównywanie się do innych… Bardzo częsty temat poruszany nakonsultacjach.
Porównywanie się do innych jako źródło frustracji
Mój stosunek do porównywania się jest ambiwalentny. Owszem, porównywanie się do innych bardzo często stanowi dla nas źródło cierpienia, frustracji, obniżenia nastroju, co potęguje negatywne myślenie o samych sobie.
W praktyce wygląda często jest natomiast tak, że widzimy tylko wycinek czyjegoś życia, a następnie zestawiamy go z całą naszą codziennością – także z tym, czego się wstydzimy, czego nie dopięliśmy, czego żałujemy albo czego jeszcze nie udało nam się osiągnąć. To dość niesprawiedliwe porównanie, bo porównujemy cudzą „scenę” z własnym „zapleczem”.
W mediach społecznościowych ten mechanizm bywa szczególnie silny. Widzimy efekty, sukcesy, zdjęcia, osiągnięcia, ale rzadko widzimy koszty, kryzysy, wątpliwości, lata prób, porażki i momenty zwątpienia. Nasz umysł może wtedy wyciągać pochopny wniosek: „inni sobie radzą, a ja stoję w miejscu”. To z kolei może prowadzić do poczucia gorszości, zazdrości, napięcia i spadku motywacji.
Dlaczego porównywanie się do innych tak mocno nas porusza?
Jednakże często porównujemy się z jakiegoś powodu. Gdy widzimy jak nasz znajomy malarz wystawia swoje obrazy wernisażu, podświadomie zaczynamy porównywać swoją pozycję zawodową, swoje zainteresowania do niego. Dla części ludzi okaże się to frustrującym doświadczeniem. Dla części natomiast może okazać się to inspirujące. Zamiast skupić się na zazdrości i przeklinaniu w duchu znajomego, warto podejść od strony budującej, aniżeli dołującej. Dlaczego nas to zabolało? Czemu się porównujemy? Co chce nam w ten sposób przekazać mózg?
To ważne pytania, ponieważ emocje rzadko pojawiają się bez przyczyny. Zazdrość, smutek czy ukłucie frustracji mogą być sygnałem, że dotykamy czegoś ważnego. Być może nie chodzi wcale o tę konkretną osobę, jej sukces czy jej drogę. Być może chodzi o naszą własną potrzebę, która przez długi czas była odkładana na później.
Czasem cudzy sukces drażni nas nie dlatego, że życzymy komuś źle, ale dlatego, że przypomina nam o czymś, czego sami pragniemy. Ktoś pisze książkę, a my od lat mówimy, że kiedyś zaczniemy pisać. Ktoś zmienia zawód, a my od dawna czujemy, że tkwimy w miejscu. Ktoś pokazuje swoją twórczość, a my przez lata chowamy własne pomysły do szuflady.
Porównywanie się do innych może odsłaniać nasze potrzeby
Często bywa tak, że pod płaszczem porównywania się nasz umysł chce nam przypomnieć o naszych niespełnionych ambicjach. Niezaspokojone potrzeby prędzej czy później zaczną domagać się ich spełnienia. Działania naszego znajomego malarza mogą nam przypomnieć nasze ukryte pragnienia odnośnie wyrażania siebie w twórczy sposób.
W takim ujęciu porównywanie się do innych nie musi być wyłącznie problemem. Może stać się informacją. Nieprzyjemną, ale wartościową. Może pokazywać obszary, które domagają się uwagi: rozwój zawodowy, relacje, pasje, twórczość, odpoczynek, niezależność, poczucie sensu albo większa odwaga w podejmowaniu decyzji.
Oczywiście nie oznacza to, że każda zazdrość ma prowadzić do rewolucji w życiu. Czasem wystarczy mały krok: zapisanie pomysłu, rozmowa z kimś zaufanym, powrót do dawnego zainteresowania, sprawdzenie kursu, stworzenie planu działania albo zwykłe przyznanie przed sobą: „tak, to jest dla mnie ważne”.
Zdrowe i niezdrowe porównywanie się do innych
Porównywanie się możemy podzielić na zdrowe i niezdrowe:
Zdrowe porównywanie opiera się na inspiracji i motywacji do działania. Znamy swoją wartość i nie uzależniamy jej od czynników zewnętrznych.
W zdrowym porównywaniu ktoś może być dla nas przykładem, inspiracją albo punktem odniesienia. Patrzymy wtedy na drugą osobę i myślimy: „skoro jej się udało, może ja też mogę spróbować”, „co mogę z tego dla siebie wyciągnąć?”, „jaki pierwszy krok byłby możliwy w mojej sytuacji?”. Nie chodzi o kopiowanie cudzego życia, lecz o zauważenie, że pewne rzeczy są możliwe.
Zdrowe porównywanie nie odbiera nam wartości. Nie zakłada, że jesteśmy gorsi, bo jesteśmy w innym miejscu. Pozwala raczej zobaczyć kierunek, nazwać pragnienia i poszukać realnych działań.
Niezdrowe porównywanie opiera się na budowaniu własnej samooceny i uzależniania naszego poczucia wartości od działań innych.
W niezdrowym porównywaniu druga osoba staje się dla nas dowodem na naszą rzekomą porażkę. Jej sukces zaczyna oznaczać naszą przegraną. Jej rozwój — nasze zapóźnienie. Jej szczęście — nasz brak szczęścia. To bardzo obciążający sposób myślenia, ponieważ w takim układzie zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie dalej, szybciej, lepiej, efektowniej albo bardziej spektakularnie.
Problem polega na tym, że gdy stale mierzymy swoją wartość cudzymi osiągnięciami, bardzo trudno poczuć spokój. Nawet jeśli coś osiągniemy, po chwili pojawi się ktoś, kto osiągnął więcej. Dlatego samoocena oparta wyłącznie na porównaniach jest krucha i niestabilna.
Jak pracować z porównywaniem się do innych?
Zachęcam do zastanowienia się nad przyczyną swoich porównań. W ten sposób można wyjaśnić wiele rzeczy, które głęboko w nas siedziały.
Pomocne mogą być proste pytania:
Co dokładnie mnie zabolało w tej sytuacji? Czy zazdroszczę tej osobie konkretnej rzeczy, stylu życia, odwagi, wolności, uznania, pieniędzy, relacji, twórczości? Czy to porównanie pokazuje mi jakąś moją niezaspokojoną potrzebę? Czy mogę zrobić mały, realny krok w stronę tego, czego mi brakuje? Czy oceniam siebie zbyt surowo, patrząc tylko na cudze efekty, a nie na cały proces?
Takie pytania pozwalają przesunąć uwagę z „jestem gorszy” na „co ta reakcja mówi o mnie?”. To subtelna, ale bardzo ważna zmiana. Dzięki niej porównywanie się do innych może przestać być automatycznym mechanizmem samokrytyki, a stać się początkiem lepszego kontaktu z samym sobą.
Najzdrowsze porównanie? Z samym sobą z przeszłości
Jeśli już mamy nałogowo się do kogoś porównywać, to najlepiej do nas samych z przeszłości. W ten sposób możesz zauważyć i docenić swój progres na przestrzeni miesięcy, bądź lat.
To często najbardziej uczciwy punkt odniesienia. Zamiast pytać: „dlaczego nie jestem tam, gdzie inni?”, warto czasem zapytać: „gdzie jestem dziś w porównaniu z tym, gdzie byłem rok temu?”. Może mam większą świadomość siebie. Może lepiej stawiam granice. Może szybciej wracam do równowagi po trudnych sytuacjach. Może odważyłem się na coś, co kiedyś było poza moim zasięgiem.
Nie każdy progres jest spektakularny i widoczny na zewnątrz. Czasem największa zmiana dzieje się po cichu: w sposobie myślenia, reagowania, wybierania siebie, dbania o odpoczynek, proszenia o pomoc albo odpuszczania tego, co nam nie służy.
Porównywanie się do innych może ranić, ale może też uczyć. Kluczowe jest to, czy używamy go jako narzędzia do biczowania siebie, czy jako zaproszenia do refleksji. Bo czasem za zazdrością ukrywa się nie zawiść, ale ważna informacja: „to też jest dla mnie istotne”.
Kryzys psychologiczny – co możemy z niego wyciągnąć dla siebie?
Czy kryzys psychologiczny zawsze jest czymś złym?
Kryzys psychologiczny to doświadczenie, którego większość z nas wolałaby uniknąć. Towarzyszy mu obniżony nastrój, poczucie zagubienia, brak energii czy trudności w radzeniu sobie z codziennymi obowiązkami. Choć jest to bardzo trudny moment, warto pamiętać, że kryzys nie zawsze oznacza porażkę. Czasami jest sygnałem, że nasze życie wymaga zatrzymania się, refleksji i wprowadzenia ważnych zmian.
Często kryzys psychologiczny jest skutkiem długotrwałego stresu. Anders Hansen, znany szwedzki psychiatra, podkreśla, że skutki przewlekłego stresu mogą ujawnić się dopiero wtedy, gdy stres ustępuje – nawet po sześciu miesiącach. Kryzys jest również sygnałem, że coś nas blokuje, przeszkadza lub pozostaje niezauważone przez dłuższy czas. Nasz umysł informuje o tym poprzez pogorszenie samopoczucia i obniżenie nastroju. Paradoksalnie to właśnie w takich chwilach możemy wyciągnąć cenne wnioski, które pomogą nam budować lepszą jakość życia.
Kryzys psychologiczny jako impuls do zmiany
Kryzys może stać się początkiem pozytywnych zmian. Gdy pojawia się w związku z sytuacją zawodową, relacją czy nadmiarem obowiązków, może oznaczać, że nasze potrzeby od dłuższego czasu pozostają niezaspokojone. To sygnał, że nasze „ja” jest nieszczęśliwe i rozpaczliwie domaga się zmiany.
Wsłuchując się w swoje emocje – nawet te trudne i nieprzyjemne – możemy lepiej zrozumieć, gdzie leży źródło problemu. Wiele osób próbuje tłumić emocje, walczyć z nimi lub od nich uciekać. Niestety, takie rozwiązania przynoszą jedynie chwilową ulgę. Z czasem emocje często wracają ze zdwojoną siłą.
Dlatego przeżywając kryzys, warto potraktować go jako moment refleksji i zastanowić się, co kryje się za naszym cierpieniem. Dobrze jest znaleźć czas na wyciszenie, odpoczynek i zaakceptowanie własnych emocji, zamiast je oceniać lub wypierać. Dopiero wtedy możemy spróbować je zrozumieć i odpowiedzieć sobie na pytanie, czego naprawdę potrzebujemy.
Jak zadbać o siebie w czasie kryzysu?
Choć nie istnieje jeden uniwersalny sposób radzenia sobie z kryzysem, są działania, które mogą wspierać proces odzyskiwania równowagi. Warto zadbać o odpowiednią ilość snu, regularny ruch, kontakt z bliskimi oraz chwile odpoczynku od codziennego pośpiechu. Pomocne może być również prowadzenie dziennika, praktykowanie uważności czy rozmowa z zaufaną osobą.
Najważniejsze jest jednak, aby nie wymagać od siebie natychmiastowego powrotu do pełni sił. Każdy człowiek przechodzi przez trudne doświadczenia w swoim własnym tempie, a danie sobie prawa do przeżywania emocji jest ważnym elementem zdrowienia.
Czego może nauczyć nas kryzys psychologiczny?
Po wyjściu z kryzysu często stajemy się silniejsi, bardziej świadomi siebie i bogatsi o cenne doświadczenia. Zmienia się nasze spojrzenie na życie, priorytety oraz sposób podejmowania decyzji. Wiele osób po przebytym kryzysie przyznaje, że choć było to bardzo bolesne doświadczenie, ostatecznie wiele ich nauczyło i stało się impulsem do pozytywnych zmian.
Nie oznacza to, że kryzys jest czymś, czego należy pragnąć. Warto jednak pamiętać, że może on stać się początkiem nowego etapu życia – bardziej zgodnego z naszymi wartościami, potrzebami i możliwościami.
Kiedy warto skorzystać z pomocy specjalisty?
Jeżeli kryzys psychologiczny utrzymuje się przez dłuższy czas, codzienne funkcjonowanie staje się coraz trudniejsze, a samodzielne próby poradzenia sobie nie przynoszą efektów, warto zwrócić się o pomoc do psychologa lub psychoterapeuty. Skorzystanie ze wsparcia specjalisty nie jest oznaką słabości, lecz świadomą decyzją o zadbaniu o swoje zdrowie psychiczne.
Pamiętaj, że nie musisz przechodzić przez kryzys samotnie. Odpowiednia pomoc może znacząco ułatwić zrozumienie własnych emocji i odnalezienie drogi do odzyskania równowagi.
Większości z nas zdarza się sytuacja, gdy nie czujemy się pewnie w rozmowie z innym człowiekem, brakuje nam pewności siebie, wycofujemy się z kontaktu.
Jednak, gdy skrępowanie, zażenowanie czy lęk przed ludźmi pojawia się często i znacząco wpływa na nasze samopoczucie i zachowanie, może to stanowić duży problem i źródło braku satysfakcji z pracy.
Nadmierna nieśmiałość – jak z nią pracować?
Nad nieśmiałością można pracować samodzielnie z całkiem dobrymi efektami. Oto kilka wskazówek co robić:
– szukajmy informacji od innych ludzi jak nas widzę i co o nas myślą zamiast skupiać się tylko i wyłącznie na naszych przypuszczeniach co do tego, jak jesteśmy spostrzegani,
– świadomie szukajmy alternatywnych wyjaśnień tego, dlaczego coś nam się nie udało, rozmówca był niemiły, klient nie kupił, słuchacze ziewali podczas naszej przemowy – zamiast jednego negatywnego dla nas wyjaśnienia, poszukajmy możliwych pozytywnych lub chociaż neutralnych,
– dowiedzmy się dokładnie czego oczekują od nas przełożeni i współpracownicy, zamiast z góry założyć, że te wymagania są tak duże, że na pewno ich nie spełnimy i zostaniemy negatywnie ocenieni,
– jeśli czujemy się zdenerwowani w danej sytuacji, nie zakładajmy, że druga strona widzi nasze zdenerwowanie – niekoniecznie tak jest, często tego po prostu nie widać lub sygnały są zbyt subtelne, aby druga osoba zwróciła na nie uwagę,
– celowo wchodźmy w nie do końca komfortowe dla nas sytuacje i sprawdźmy jak nam poszło i jak ocenili nas inni – nie chodzi tu o rzucanie się od razu na głęboką wodę, ale o przełamywanie swojej strefy komfortu.
Oczywiście jeśli samopomoc okaże się mało skuteczna lub wyjściowy poziom nieśmiałości jest tak silny, że można by już śmiało mówić o fobii społecznej trzeba skorzystać z pomocy psychoterapeuty poznawczo-behawioralnego lub psychiatry. W takim przypadku polecam zapoznać się z wykresem, który ilustruje skuteczność różnych form leczenia w przypadku tego właśnie zaburzenia.
Wierzę jednak, że z powodzeniem wielu z Was będzie w stanie poczuć się nieco pewnie wśród ludzi, jeśli do tej pory było to dla Was problemem i dzięki temu będziecie skuteczniejsi w swojej pracy i będziecie z niej czerpać więcej przyjemności.
Jeśli nie wiesz, gdzie zacząć, zacznij na moich konsultacjach.
Prokrastynacja: jak nie odkładać rzeczy na później?
Ciekawostka: słowo „prokrastynacja” pochodzi od łacińskiego procrastinatio „odroczenie, zwłoka” i oznacza dosłownie „odkładanie na jutro” (łac. pro – „naprzód”, crastinate – „jutro”)
Dużo osób skarży się, iż choć bardzo chcą działać produktywnie i wykonywać obowiązki… to jednak odkładają rzeczy na później.
„Zaraz wyślę maile, tylko jeszcze raz przejrzę Facebooka”
„Jutro o 8:00 mam egzamin, a jeszcze się nie uczyłem/am. Przed samym egzaminem się pouczę”.
Brzmi znajomo? Chcę podkreślić, iż lenistwo nie zawsze musi być tożsame z prokrastynacją! Powodem dla którego ludzie nie rozpoczynają realizacji swoich zadań jest to, że w ich percepcji dana czynność wydaje się zbyt przytłaczająca bądź skomplikowana.
Jak zatem zaradzić prokrastynacji?
zrób sobie drzemkę. Krótki odpoczynek po pracy (15-30 minut) skutecznie zregeneruje organizm oraz mózg, który odwdzięczy się większa wydajnością, skupieniem oraz chęcią do działania.
w czasie pracy rób sobie przerwy. Jeśli pracujesz przed komputerem przez wiele godzin bez przerwy, spowoduje to spadek Twojej efektywności. Dlatego ważne jest robienie sobie przerw. Spróbuj metody Pomodoro – przez 25 minut maksymalnie skupiasz się na swoim zadaniu, a potem zrób sobie krótką przerwę np. 5 minut i z powrotem powróć do systemu 25 minut. Rezultaty mogą okazać się zaskakujące.
dziel jedno duże zadanie na kilka mniejszych. W ten sposób nie przygniecie Cię ogrom zadania.
Dodatkowo, Piotr Modzelewski, autor książki „Pokonaj odwlekanie – rozwiń wytrwałość” wskazuje na sześć strategii, które pomogą w walce z prokrastynacją:
Strategie behawioralne, np. trening rozpoczynania, ograniczenie dystraktorów w środowisku;
Strategie poznawcze (zmiana przekonań jednostki), np. rozwijanie poczucia własnej skuteczności;
Siłę woli i samoregulację emocji, czyli różne strategie wpływania na wytrwałość i regulowanie własnych stanów uczuciowych na zawierające znak pozytywny (tzw. emocje spójne z celem);
Zarządzanie poziomem odczuwanej energii i odczuwanego zmęczenia, np. odpowiednia liczba godzin snu, ćwiczenia fizyczne, nawodnienie organizmu;
Całościowe oddziaływania psychoterapeutyczne (np. terapia poznawczo-behawioralna, terapia skoncentrowana na rozwiązaniach, terapia perspektyw czasu itp.);
Oddziaływania psychodietetyczne, np. wykorzystanie witamin, minerałów do poprawy nastroju i poziomu odczuwanej energii
Jeśli chcesz wiedzieć, jak duży problem stanowi u Ciebie prokrastynacja, zachęcam Cię do wypełniania krótkiego testu.
„Mogłeś/aś zrobić to lepiej!” „Nawet nie próbuj, i tak się nie uda” „Nie nadajesz się do tego” „Nie zgłaszaj się, wszyscy patrzą i zrobisz z siebie głupka!”
Męczące, prawda? Ten głos pojawiający się w naszej głowie działa jak irytujący komar, którego staramy się odgonić ręką lecz on i tak powraca. Jednakże celem naszego krytyka nie jest podcinanie nam skrzydeł, a zapewnienie bezpieczeństwa. Chce nas ochronić przed niebezpieczeństwem i krzywdą ze świata zewnętrznego, co czasem wiąże się również z pozostaniem w strefie komfortu i nie wychylaniem się z niej.
Warto zwrócić uwagę, iż wewnętrzny krytyk często podyktowany jest naszym lękiem przed czymś nowym oraz przed narażaniem się na opinię innych. Czy zauważyłeś, że krytyk aktywuje się przed wystąpieniem publicznym? Próbuje nas ochronić przed ewentualną negatywną oceną i stara się nas skłonić do rezygnacji z wystąpienia. Gdy faktycznie popełnimy błąd będzie nam mówił, że jesteśmy beznadziejni. Co ciekawe, krytyk aktywuje się również kiedy osiągamy sukces – mówi nam wtedy, że możemy robić jeszcze więcej i że za mało działamy. I tak w kółko. Wniosek jest taki: krytyk może pojawić się w każdej sytuacji życiowej.
Jak zatem go uciszyć ?
Pamiętaj, że myśli to NIE TY – oddziel je od własnej osoby. Każdego dnia nasz mózg tworzy tysiące myśli i gdyby słuchać każdej, nie skupialibyśmy się na niczym innym w życiu prócz ich słuchaniu. Nie należy tłumić i zwalczać krytycznych myśli, ponieważ i tak do nas powrócą, a walka z nimi kosztuje nas dodatkową energię. Zaakceptuj, że takie myśli się pojawiają i staraj się na nie spojrzeć z dystansem.
Porozmawiaj z krytykiem. Krytyk często generalizuje i stosuje wyolbrzymienia w stylu: „Do niczego się nie nadajesz”, „Nic w życiu nie osiągniesz”. Do takich treści warto podejść RACJONALNIE i odpowiedzieć sobie: „Może nie jestem dobry/a w pisaniu i raczej nie osiągnę zadowalających efektów, ale w fotografii jestem całkiem niezły/a”. Warto również zastanowić się nad intencjami krytyka: dlaczego pojawia się akurat w tym momencie? Co za tym idzie? Przed czym chce mnie ochronić? Aby lepiej pojąć działania krytyka, dobrze jest go zrozumieć.
Gdy rozszyfrujemy mechanizmy wewnętrznego krytyka, zrozumiemy że walka z nim wcale nie jest najlepszym wyjściem. Akceptacja oraz rozmowa z nim to skuteczne rozwiązanie
Stres w pracy dotyczyć praktycznie każdego pracownika. Jeśli występuje sporadycznie, przy nowych wyzwaniach, może uznać go za coś motywującego. Jeśli jednak jest zjawiskiem cyklicznym lub stałym, warto zwrócić na tę kwestię większą uwagę. Artykuł w większości został napisany na podstawie wytycznych Państwowej Inspekcji Pracy.
Kiedy doświadczamy stresu w miejscu pracy?
O stresie w miejscu naszego zatrudnienia możemy mówić wtedy, gdy pracownicy i/lub pracodawcy czują dyskomfort psychiczny, który dotyczy sytuacji, wymagań, warunków czy relacji występujących w tym miejscu.
Kiedy stres nie jest motywujący i staje się dla nas groźny?
Przede wszystkim warto zwrócić tu uwagę na ilość sytuacji stresogennych. Jeśli trwają długo lub z powtarzalną częstotliwością – mogą być trudne do opanowania oraz przynosić długotrwałe, fatalne skutki dla zdrowia człowieka i funkcjonowania przedsiębiorstwa. Jeśli wymagania lub warunki pracy wykraczają poza możliwości danego pracownika, a problemy nie są na bieżąco rozwiązywane, to często reakcja stresowa naraża nas na permanentny stres w miejscu pracy. Pracownik jest wtedy w stanie nieustannego napięcia, nadaktywności lub niewspółmiernej do osobowości nieśmiałości. Często współtowarzyszą takie reakcje i emocje jak strach, lęk, złość czy gniew.
Jeśli stres jest długotrwały, osoba na niego narażona może ukazywać różnego rodzaju reakcje fizyczne jak np. utratę sił, senność, zmęczenie, ból głowy czy brzucha. Często taka osoba nie jest aktywna w zespole, unika działania i zmian czy dodatkowych obowiązków.
Taki stan psychiczny może doprowadzić do długotrwałych, trudniejszych do opanowania skutków. Może przyczynić się to do obniżenia poczucia własnej wartości czy elastyczności, a także umiejętności radzenia sobie z problemami, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym. Stres, który odczuwa jeden pracownik, może mieć wpływ na cały zespół, a nawet na działanie całego przedsiębiorstwa.
Jeśli szybko znajdzie pomoc (specjaliści, współpracownicy, przełożeni) to do pełnej sprawności zawodowej może powrócić już po okresie krótkiego wypoczynku i regeneracji, ale także po zmianie stanowiska czy obowiązków oraz realnego wsparcia innych współpracowników.
Zdrowotne skutki stresu w miejscu pracy
ból mięśni, szczególnie karku i kręgosłupa
problemy układu pokarmowego (np. bolesne skurcze jelit, owrzodzenia)
obniżenie odporności organizmu
problemy z sercem (zawały, nadciśnienie, udary)
depresja, nerwice, stany lękowe
zwiększone ryzyko zachorowania na chorobę nowotworową
uzależnienia i choroby nimi wywołane.
Ekonomiczne skutki stresu w pracy
porzucenie (w sposób zamierzony lub nie) wydajności i efektywności swojej pracy
Brak reakcji na stres może więc mieć duży wpływ na funkcjonowanie przedsiębiorstwa: zwiększać koszty i przyczyniać się do strat. Błędne decyzje, zwolenia, nieprawidłowa obsługa klienta, zastępstwa to tylko nieliczne z wielu negatywnych skutków permanentnego stresu wywołanego pracą.
Co właściwie dzieje się z człowiekiem w sytuacji stresowej?
Reakcja stresowa jest czynnikiem ewolucyjnym, którego zadaniem jest przygotowanie organizmu do reakcji lub walki z zagrożeniem. Dlatego w czasie stresu:
dochodzi do aktywacji wszystkich wewnętrznych układów człowieka
podnosi się wydzielanie hormonów takich jak kortyzol czy adrenalina
przyspieszone jest bicie serca i oddech, zwiększa się napięcie mięśni, cisnienie krwii wydolność, zmiejsza się odczuwalność bólu
całość uwagi skupiona jest na zagrożeniu
osoba w stresie jest nadaktywna ruchowo, odczuwa pobudzenie i silne napięcie, często dochodzi do zachowań agresywnych.
Kto jest najbardziej zagrożony stresem w pracy?
Szerokie zróżnicowanie osobowości, charakteru czy temperamentu może narażać na sytuacje stresowe każdego z nas. Poziom odczuwania i radzenia sobie ze stresem również jest zróżnicowany, dlatego szczególnie na stres w pracy narażone są osoby ze względu na:
młody lub podeszły wiek
krótki staż pracy
niedopasowanie wykonywanych obowiązków do predyspozycji
wrodzoną wrażliwość na bodźce
problemy pozazawodowe (prywatne).
Przyczyny stresu zawodowego
„Długotrwały, chroniczny stres w miejscu pracy najczęściej jest powodowany przyczynami tkwiącymi w tzw. psychospołecznych warunkach pracy, tj. w przeciążeniu ilościowym pracą, przeciążeniu jakościowym pracą, niedociążeniu jakościowym pracą, ograniczonym zakresie kontroli nad pracą, niejasnością roli zawodowej, konfliktem roli zawodowej, brakiem wsparcia ze strony współpracowników i przełożonych oraz w fizycznych warunkach pracy”. [www.pip.gov.pl]
Przeciążenie ilościowe pracą:
duży wysiłek fizyczny
zaskakujące, nieplanowane zadania i obowiązki
narzucone odgórnie tempo pracy (pośpiech, presja,
nieadekwatna ilość pracy do jej czasu wykonania (nadgodziny, niedobór pracowników).
Przeciążenie jakościowe pracą:
duża odpowiedzialność za zadania, mienie czy współpracowników (często nieadekwatna do zajmowanego stanowiska)
dylematy moralne
decyzyjność ze znaczącymi dla tej osoby konsekwencjami.
Niedociążenie jakościowe pracą:
proste, powtarzalne, monotonne obowiązki i czynności w pracy
stanowisko poniżej możliwości i umiejętności pracownika.
Ograniczony zakres kontroli nad pracą:
brak elastyczności w wymiarze czasu pracy, przerw
nieustanne zmiany warunków pracy, jej organizacji, miejsca czy celu
brak feedbacku, niemożność poznania efektów własnej pracy.
Niejasność pełnionej roli zawodowej:
nieznajomość własnych obowiązków
brak wiedzy w temacie sposobu wykonywania obowiązków
przymus samozatrudnienia w miejscu pracy.
Konflikt roli zawodowej:
sprzeczne, niespójne i zmienne wymagania przełożonych
przymus kooperacji z wieloma stronami przedsiębiorstwa, rola rozjemcy i pomysłodawcy rozwiązań
brak perspektyw rozwoju i awansu
stanowisko poniżej własnych aspiracji
wpływ życia zawodowego na życie prywatne
niski prestiż społeczny wykonywanego zawodu.
Brak wsparcia ze strony współpracowników i/lub przełożonych:
system motywacji pracowników nastawiony jest na rywalizację i konflikty pracownicze
brak niezbędnych informacji oraz narzędzi do pracy
brak wdrożenia w zmiany
samotność w pracy (np. ze względu na zajmowane stanowisko)
niewystarczająca, selektywna pomoc współpracowników/przełożonych lub jej brak
utrudniony kontakt z osobami w firmie
dyskryminacja (m.in. pod względem religii, płci, orientacji seksualnej itp.)
przemoc fizyczna i psychiczna ze strony współpracowników i/lub przełożonych.
Fizyczne warunki pracy:
permanentny hałas
niedostosowana temperatura (zbyt niska lub wysoka)
uciążliwe zapachy
styczność z substancjami niebezpiecznymi (np. łatwopalnymi, trującymi).
Jak zapobiegać i chronić się przed stresem w pracy i nie tylko?
Pierwszym krokiem do zredukowania poziomu stresu jest poznanie jego przyczyny (bardzo wiele wymieniliśmy w akapitach powyżej). Krokiem kolejnym powinno być działanie mające na celu zapobieganie lub eliminację czynników stresogennych i idących za nimi skutków zdrowotnych i ekonomicznych.
Jak można chronić się przed stresem?
wykonywanie ćwiczeń oddechowych
kontakt z naturą, spacery
uprawianie ulubionego sportu (jakakolwiek aktywność fizyczna będzie tu wskazana)
zbilansowana dieta (z niską zawartością kofeiny, cukru i alkoholu)
unikanie używek
zadbanie o higienę snu, regularny wypoczynek
rozmowy z bliskimi lub w razie potrzeby – ze specjalistą.
Jeśli odczuwasz lęk, stres i strach przed pójściem do pracy lub wiesz, że nie jest to stanowisko, na którym długo “wytrzymasz”, skorzystaj z konsultacji, która pomoże Ci obrać nowy kurs i zrealizować ustalone cele.
Wegetacja… jak wyrwać się z martwego punktu i zacząć działać?
Według słownika języka polskiego, wegetacja to „życie ograniczone do zaspokajania podstawowych potrzeb biologicznych, bez perspektyw, bez możliwości zaspokajania potrzeb emocjonalnych, intelektualnych, kulturalnych”. Czujemy, że nie mamy już motywacji do dalszego działania.
Nasza praca nas nuży, nie możemy znaleźć swojego hobby, odczuwamy silne poczucie bezsensu naszej egzystencji. W związku z czym nasze czynności wykonujemy mechanicznie, bez entuzjazmu i coraz mniej wierzymy w to, że coś się zmieni. Wegetujemy. Często doprowadza to do wypalenia zawodowego. Choć brzmi to wszystko bardzo pesymistycznie, z wegetacji można wyjść małymi krokami. Najważniejsze to uświadomić sobie, że okres wegetacji, który obecnie przeżywamy nie będzie trwać wiecznie. A gdy podejmiemy określone działania, wegetacja powoli zacznie znikać.
Wegetacja – jak ją zakończyć?
Przypomnij sobie, co wcześniej Ci sprawiało radość
Może fotografia? W okresie wegetacji nie czujemy motywacji do działania, ale warto się przemóc i podjąć małe kroki, aby odzyskać sprawność. Nie musisz wyjeżdżać gdzieś daleko, możesz iść na spacer w pobliżu Twojego zamieszkania i wziąć aparat ze sobą. Taki powrót do wcześniejszych zainteresowań może nas zainspirować i powoli wyrwać z wegetacji.
Skup się na małych celach
Jak już wcześniej wspomniałem, podjęcie małych kroków może nam pomóc w zyskaniu motywacji. Na początku zajmij się wykonywaniem prostych wyzwań, dzięki którym szybko zobaczysz efekty. Gdy już je zobaczysz, odzyskasz większą pewność siebie i chęć do podjęcia kolejnych, nieco trudniejszych zadań.
Spotkaj się z bliskimi osobami, by przerwać okres wegetacji
Często w okresie wegetacji nie mamy ochoty się z nikim widzieć i zamykamy się w sobie. Taka sytuacja może pogłębić w nas spadek pewności siebie i poczujemy się jeszcze bardziej samotni. Dlatego warto jest się przełamać (nawet jeśli jest to wyjątkowo trudne) i spotkać się z przyjacielem, bądź członkiem rodziny. Kontakt z bliską nam osobą i wyrzucenie z siebie trosk sprawi, że poczujemy się bardziej zrozumiani, a dana osoba może nas zmotywować i dać wsparcie.
Jeśli czujesz, że okres wegetacji trwa już długo i nie widzisz nadziei na wyrwanie się ze swojej sytuacji, skontaktuj się ze specjalistą – np. ze mną, umawiając się na konsultację. Nie zawsze możemy sami sobie pomóc.
Czasem podczas przeprowadzania konsultacji kariery, zdaję sobie sprawę, iż klient cierpi na pracoholizm. Najczęściej osoby te nie dostrzegają problemu i tłumaczą swoje oddanie pracy jako obowiązek, bądź jako misję do spełnienia. Tymczasem sprawa jest o wiele poważniejsza.
Termin pracoholizm wykształcił się już w 1971 roku. Amerykański psycholog Wayne Oates zdefiniował go jako uzależnienie od pracy. Polega na ciągłym poczuciu wykonywania obowiązków zawodowych oraz na stawianiu pracy na pierwszym miejscu na liście priorytetów. Jak każdy nałóg, pracoholizm może być destruktywny i doprowadzić do nerwicy bądź załamania psychicznego.
Jakie są objawy pracoholizmu?
myślisz bez przerwy o pracy, nawet w dniu wolnym,
poświęcasz swoje życie rodzinne/ towarzyskie na rzecz pracy i nie spędzasz czasu z nimi,
wielokrotnie robisz nadgodziny i idziesz do pracy nawet kiedy czujesz się źle,
odczuwasz niepokój i panikę, gdy opuszczasz miejsce pracy,
nie bierzesz urlopu, a jeśli już musisz to poświęcasz go na pracę.
Zatem co zrobić, aby wyleczyć się z pracoholizmu?
Zaplanuj czas na odpoczynek
Pracoholikowi ciężko jest spontanicznie zaplanować czas na relaks, dlatego warto jest wpisywać sobie w kalendarz, albo ustawić alarm w telefonie, który będzie nas powiadamiać o ustalonym terminie na odpoczynek.
Oddeleguj swoje obowiązki innym współpracownikom
Może bierzesz za dużo zadań na siebie i dlatego czujesz się ciągle przeciążony? Zobacz, jakie czynniki w Twojej pracy mogą wpływać na Twoje samopoczucie.
Włącz ruch i aktywność fizyczną do swojego planu dnia
Mogą to być energiczne spacery bądź siłownia. Aktywność fizyczna skutecznie redukuje stres, napięcie i wyzwala endorfiny, które są hormonami szczęścia.
Oddziel życie prywatne od zawodowego
Po pracy wyłącz telefon służbowy, nie sprawdzaj ciągle skrzynki pocztowej, bowiem takie działania jeszcze bardziej potęgują myśli o wykonywania obowiązków. Spędź ten czas z bliskimi.
Mamy nadzieję, że ten artykuł przybliżył objawy pracoholizmu oraz sposoby na radzenie sobie z pracoholizmem.
Jeśli potrzebujesz pomocy lub dodatkowego spojrzenia na swój przypadek – zapraszam na konsultację.
Jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa?
Choć tytuł sugeruje, że artykuł dotyczy konkretnie zagadnienia jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa, to opisane poniżej wskazówki przydatne będą również podczas pierwszego spotkania z psychoterapeutą, coachem, doradcą zawodowym czy konsultantem kariery, a nawet lekarzem psychiatrą.
Przede wszystkim i po pierwsze: możemy przyjść na wizytę nieprzygotowani w ogóle. I to jest naprawdę w porządku! O ile obawiałbym się przyjść kompletnie bez przygotowania na spotkanie z prawnikiem czy doradcą finansowym, o tyle w przypadku sesji psychologicznej – jak najbardziej może tak być (a nawet ma to swoje zalety, ale o tym powiem więcej za chwilę).
Dla tych, co jednak lubią zadawać sobie pytania. Co przygotować na pierwszą sesję z psychologiem?
Chciałbym napisać o tym krótko, bo mam poczucie, że im więcej zawrę tutaj akapitów, tym bardziej ukażę skomplikowanie tego jak i co przygotować na pierwsze spotkanie. A nie chcę przypadkiem zniechęcić kogoś, kto o takiej wizycie myśli, a jednocześnie nie lubi spędzać długich godzin na rozmyślaniach o sobie.
Zawsze mówię swoim nowym i stałym Klientom o przygotowaniach tylko wtedy, gdy mają na to chęci i przede wszystkim: czas. Jeśli takowy jest, warto zastanowić się nad własnymi oczekiwaniami dotyczącymi planowanych spotkań, co chcemy dzięki nim uzyskać, jaki ma być cel współpracy, jakich efektów oczekujemy. Każde przygotowanie, do pierwszego, jak i kolejnych spotkań powinno zaczynać się pytaniem: jakiej zmiany chcę dokonać lub z jaką chorobą/zaburzeniem musze się zmierzyć.
Po co i jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa?
Prawie zawsze tematem pierwszego spotkania jest określenie przez Klienta możliwie klarownego celu, do którego może dążyć i w którego osiągnięciu ma mu pomóc specjalista. Dlatego próba samodzielnego udzielenia sobie odpowiedzi na pytanie jaki jest mój cel, może istotnie pomóc. Dzięki temu mniej czasu przeznaczymy na stawienie sobie celów, a szybciej przejdziemy do szukania sposobów ich osiągnięcia oraz poradzenia sobie z napotykanymi trudnościami.
Z drugiej jednak strony, gdyby Klienci umieli w pełni samodzielnie odpowiedzieć sobie na to pytanie, to pewnie około 60% z nich w ogóle by do mnie nie trafiło. Jeśli więc pytanie o cel jest zbyt trudne, można je odwrócić. Co mi przeszkadza teraz, co chcę zmienić? Czego mi brakuje? To jest druga strona tej samej monety.
Po co przygotowywać się do pierwszej wizyty u psychologa? By odkrywać!
Podstawową rolą psychologa jest pomoc w odkrywaniu tego co zakryte, nieuświadomione, tak więc można przyjść na spotkanie i nie wiedzieć dlaczego. Dla psychologa to będzie super przypadek 😉 Ale tak na poważnie: jeśli jest w Tobie jakaś siła, która pchnęła Cię do zmian i decyzji o umówieniu się na wizytę do specjalisty- to wspólnie można się jej przyjrzeć, nazwać ją i zrozumieć. Ten nieuświadomiony powód może stanowić doskonały punkt wyjścia.
Jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa – ustal i zapisz termin 😉
Możesz podejść do tego tak samo jak do spotkania się ze znajomym na kawę – czy do niego jakoś specjalnie się przygotowujesz? Najczęściej zapewne nie, a jedyne co jest ważne to pasujący Wam termin. Wystarczy, że go ustalisz. Podobnie jest przy pierwszej sesji u psychologa.
Może się oczywiście zdarzyć, że przed pierwszą wizytą trzeba będzie uzupełnić informacje o sobie, wypełnić jakiś kwestionariusz, odpowiedzieć na pytania ankiety albo testu. Wtedy po prostu należy to zrobić i wystarczy to jako przygotowanie.
Mówiliśmy o tym, jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa – a jak się NIE przygotowywać?
Wysyłanie przed pierwszą wizytą dużej ilości informacji o sobie, np. wykonanych wcześniej testów, cv, opinii innych specjalistów, a także przynoszenie ich wszystkich na spotkanie (o ile nie zostało się o to poproszonym), nie tylko nie jest konieczne, ale też może utrudnić kontakt ze specjalistą. To zbyt duża ilość danych, by ktoś mógł się z tym zapoznać przed pierwszą sesją, a także na niej. Wszystkiego można dowiedzieć się na spotkaniu. Nadmierne przygotowywanie się nie jest dobre. Jeśli jakieś informacje będą niezbędne do dalszej pracy, prowadzący z pewnością o nie zapyta.
Dlaczego jeszcze jest to niewskazane? Dla psychologa cennym materiałem badawczym jest spontaniczna reakcja, to w jaki sposób i co konkretnie mówi o danych sytuacjach Klient, jak wyraża swoje emocje, jak reaguje na zmiany i problemy, co staje się przedmiotem wypowiedzi.
Coś pomiędzy przygotowaniem i jego brakiem
Jak przygotować się do pierwszej wizyty u psychologa, jeśli czuję, że spontaniczna rozmowa bez przygotowania mnie przerasta? Duży sens wcześniejszego przygotowywania się jest wtedy, gdy ktoś ma spory problem ze swobodnym wypowiadaniem się. Gdy obawia się, że przyjdzie na wizytę i nic nie powie, bo będzie mieć pustkę w głowie.
Dobrym pomysłem jest wcześniejsza samoobserwacja i zanotowanie sobie najważniejszych spostrzeżeń. Może np. ktoś bardzo stresuje się w pracy i chce nad tym pracować. Wtedy w ramach przygotowania możemy zwrócić większą uwagę np. na sytuacje, kiedy stres jest nadmierny, zaobserwować kiedy występuje, jak często, jak się objawia, w tym jakie odczuwamy emocje, a także jak się pod jego wpływem zachowujemy. Najważniejsze wnioski i spostrzeżenia warto zapisać. Może to być wiedza wartościowa zarówno dla Klienta, jak i psychologa. Idąc do lekarza, działamy podobnie – też staramy się mówić o danej dolegliwości, objawiającej się w różnych sytuacjach.
Jeśli nie mamy określonego konkretnego obszaru do pracy / zmiany, ale po prostu czujemy, że takie spotkanie jest nam potrzebne, możemy również zastosować samoobserwację, lecz bardziej ogólną. Na przykład przez kilka dni zwracać uwagę kiedy i w jakich sytuacjach odczuwamy przyjemność i doświadczamy sytuacji, które chcielibyśmy powtarzać, a kiedy i co sprawia nam przykrość i dyskomfort. Przyjrzenie się temu, co aktualnie jest fajnego i niefajnego w Twoim życiu, będzie w zupełności wystarczającym przygotowaniem przed pierwszą wizytą u psychologa.
Dobrego specjalistę możesz również odnaleźć m.in na portalach takich jak: Znany Lekarz czy Avigon.
Taka samoobserwacja pomaga zwiększyć świadomość siebie, swoich emocji i potrzeb, a zatem może okazać się przydatna w codziennym życiu, a nie tylko w związku z wizytą u specjalisty.